Czuje sie juz lepiej. Nawet zaczynam juz miec glupawki. Mialam nadzieje ze mi przejdzie. Ten stan trwal za dlugo.
Jest mi lepiej. Nie przywyklam do takiej dawki niewymuszonego szczescia. Czuje sie, jakbym miala ADHD.
W czwartek pisalam poprawe z geografi i poszlo mi beznadziejnie. Jak zawsze. Nie lubie tego. Potem poszlam ogladac projekty gimnazjalne. Zdazylam tylko na jeden. Szkoda. Chcialam ogladnac wszystkie.
Wczoraj tez bylam na projektach gimnazjalnych. Byly dwa. Potem poczekalam na mame i z nia wrocilam do domu. Okazalo sie ze moj brat od trzech godzin czeka pod drzwiami. Mama zaczela na mnie krzyczec. Potem plakalam. Nie chce juz tego robic. Nikt nie krzyczal, ani nie plakal kiedy ja, kiedy mialam dziesiec lat stalam cztery godziny pod drzwiami, bo mama zapomniala ze zabrala mi klucze.
Dzis poszlam pojezdzic na rolkach. Przy okazji wstapilam do paczkomatu po moje zamowione kolczyki. Nie musialam na nie dlugo czekac. Ciesze sie.
Po weekendzie jeszcze trzy dni do szkoly i potem wolne na swieta. Zastanawiam sie czy jak ktos jest niewierzacy to czy musi chodzic na np. wigilie klasowe czy klasowe sniadania wielkanocne. Teraz ludziom sie chyba wydaje, ze wszyscy sa chrzescijanami. A buddyzm, islam i inne religie wydaja sie takie nierealne. Ludzie odnosza wrazenie jakby ludzie nie bedacy chrzescijaninami mieszkaja daleko na pustyni, odgrodzeni od reszty swiata. Zaogolnianie, zaogolnianie, zaoglonianie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz